Ivy - 2008-03-17 21:36:10

Jeśli sie tu znalazłeś znaczy to, ze mozęsz iść gdziekolwiek...Dookola tylko piasek...I dziury..ale co w ncih jest? Czy warto włożyć tam swą rękę? By wyciągnąć zaginiony niegdyś na pustyni skarb bądź nie wycągnąć już nic..nawet ręki...

Kei - 2008-03-19 12:22:26

Cisza. Jedynie szum wiatru i pobliskiej rzeki zakłócał jej piękno. W niezmąconej tafli wody, czystej jak kryształ, odbijał się obraz siedzacego przy strumieniu młodzieńca, który pił z niego wodę prosto ze swych złożonych rąk.
Jego twarz wciąż pozostawała taka sama, wciąż malował się na niej obraz wyczerpania, chęć odpoczynku, choć na pół godziny, lecz serce podpowiadało, że musi kroczyć dalej, nie zbaczać z obranej wcześniej drogi. I na odpoczynek przyjdzie kiedyś czas.
Na dalekim horyzoncie malował się obraz jakiejś wioski, mącony przez gęstość powietrza.
-" To zapewne jest samo serce piekła..." - Pomyślał, ukląkłszy jeszcze raz nad lustrem jeziora, obmywając sobie twarz, piekącą od panującego gorąca po czym wstając, ruszył przed siebie, tą samą drogą.
-"Jedynie ty możesz ofiarować mi to, co raz utraciłem. Tylko ty potrafisz sprawić, by jej serce znów zabiło tym samym rytmem... Ale... Gdzie mam cię szukać...?"

Lord's Prayer - 2008-03-19 17:42:40

Żar pustyni staje sie nie do zniesienia...Nawet zwierzeta nie raczą wyjść ze swoich kryjówek by zaczerpnąć świerzego powietrza...Skoro bezdroża są tak gorące, to jak musi być w samym sercu osypanego piaskiem, rozżażonego pieca...Wędrowny tragarz Bill wiedzial to najlepiej. Przemierzał pustynie nie raz przewożąc na Smoku Wielbłądzim towary z zachodniego kontynentu. Tym razem takze wybierał sie na wschło, przez pustynię by potem przez zły las i rzekę dostać się do raju kupców - Cambriony. Wędrując przez bezdroża rzadko kiedy spotykał żywą duszę, więc zaskoczeniem dla neigo był fakt iż tym razem na bezdrozach nie jest sam...Dostrzegł w oddali jakąś postać spokojnie posuwającą się do przodu: "Chyba ten szaleniec takze zmierza na pustynię" Pomyślał Bill poczym przyspieszył kroku by dogonić mężczyznę: "Ej..Przepraszam! Kim jesteś?...Zmierzasz na pustynię?" P" Spytał w pośpiechu Bill ledwo doganiając młodzieńca i z trudem łapiac oddech...

Kei - 2008-03-19 18:40:35

- Po co chcesz to wiedzieć? Nie mam przy sobie nic, co mógłbym ci ofiarować, nie mam także zamiaru zabierać ze sobą towarzyszy... Ale... Czy wiesz, gdzie jest najbliższe miejsce w którym mógłbym się zatrzymać? - zapytał młodzieniec odwracając się w jego stronę.

Lord's Prayer - 2008-03-19 21:59:49

Wędrowiec jakby nei zważając na jego słowa popatrzył w niebo: "Zupełnie nei rozumiem dlaczego tacy ludzie jak ty, zupełnie nie przygotowani targają sie na podróż przez pustynię..ja przynajmneij mam to!": powiedział poczym pokazał na ziewajacego teraz w niebiosa Smoka Wielbłądziego." Jest leniwy ale ma zapas wody na rok! No i potrafi obronić przed niebezpieczeństwem": Bill uśmiechnął się trochę niepewnie poczym dodał: "Jestem Bill, a ty?"

Kei - 2008-03-20 08:47:24

Młodzieniec uśmiechnął się pobieżnie, odwracając się do niego bokiem.
- Nazywaj mnie jak chcesz, Billu. - Po czym zaczął iść przed siebie, wciąż tą samą drogą. - Niektórzy po prostu mają szczęście. - dodał jeszcze, po czym nieodwracając się do niego, pomachał mu na pożegnanie - Sayonara...

Lord's Prayer - 2008-03-20 09:15:02

"Ej ty!" Krzyknął zniecierpliwiony Bill przyspieszajac znów kroku i ciągnąc za sobą swe załadowane zwierze.."A powiesz mi dokąd zmierzasz jeśli coś ci zaproponuję?"

Kei - 2008-03-20 13:10:43

-"Doprawdy, ciekawość ludzi czasem mnie zadziwia..." - pomyslał, a na głos powiedział - Zmierzam do najbliższego miasta, by odpocząć. Jeśli jednak masz coś, co mógłbym od ciebie kupić... Jesteś sprzedawcą, prawda?

Lord's Prayer - 2008-03-20 14:57:32

"Tak" Odparł bez namysłu Bill uśmiechając sie szeroko: "Z tego żyję! Czego sobie życzysz Panie? Mam skóry smocze, pył rusałek, ogniki chochlicze..." Sprzedawca zaczął wymianiać poczym dorzucił zniżając glos: "i coś jeszcze..Jesteś pierwszą osobą jaką spotykam... wędrując wciąż tędy co roku przemierzając te same ścieżki nei spodkałem tu jeszcze żywej duszy...Tak więc mogę ci coś podarować...Ale jest jeden warunek" Bill spojrzał spod okrągłego słomianego kapelusza na nieznajomego przyglądając się uważnie jego reakcji.

www.inzynieria2010.pun.pl www.ce.pun.pl www.bananoweleszcze.pun.pl www.silverdefenders.pun.pl www.sp3a.pun.pl